Fałszywe monety
Ile razy będziecie mnie przesłuchiwać? Zainteresujcie się wreszcie moją krzywdą i oddajcie 8 tys. dolarów! – irytował się wczoraj w sądzie mężczyzna, który w 2003 roku kupił od oszustów fałszywe złote monety. Nie może odzyskać pieniędzy, bo sprawa ciągnie się w sądzie
Trzy lata temu w całej Polsce szajka oszustów sprzedawała starszym, majętnym ludziom bezwartościowe monety. Oszuści odgrywali przed przyszłymi ofiarami starannie wyreżyserowane scenki: osoba podająca się za lekarza albo adwokata kupowała na oczach przyszłej ofiary rzekomo złote monety. Sprzedawał je mężczyzna mówiący ze wschodnim akcentem, który nagle potrzebował pieniędzy. Obaj byli tak przekonujący, że widz przyłączał się do transakcji. – Ja nie miałem ze sobą pieniędzy, więc doktor poszedł ze mną do banku i wypłaciłem 8 tys. dolarów – opowiadał wczoraj przed olsztyńskim sądem Józef B. z Kcyni, który bezwartościowe monety kupił w Bydgoszczy. – Gdy poszedłem do kantoru, okazało się, że te monety nie są nic warte, a kupcy zniknęli. 
W całej Polsce oszuści nabrali w ten sposób kilkanaście osób. Na trop szajki wpadli policjanci z olsztyńskiego CBŚ i zatrzymali czterech olsztyniaków. Rok temu olsztyński sąd skazał wszystkich na kary więzienia i kazał oddać poszkodowanym pieniądze. Skazani odwołali się od wyroku i sąd apelacyjny kazał sprawę rozpoznać na nowo. Wszyscy oskarżeni wyszli na wolność. Nie podoba się to poszkodowanym. – Ile razy mam o tym samym opowiadać? – irytował się wczoraj Józef B. – Wciąż się wstydzę, że dałem się tak oszukać, nawet dzieciom się nie przyznałem. Chciałbym, żeby mi ktoś wreszcie oddał moje pieniądze… – mówił w sądzie.
Ofiary nie mają szans na odzyskanie pieniędzy, zanim nie będzie w tej sprawie prawomocnego wyroku. A do tego jeszcze daleko.
Pozdrawiam Wszystkich
Archiwum X
