Kaczyński żyje w bardzo wirtualnym swiecie
Nie słabną emocje wokół zakończonego w niedzielę kongresu PiS i ponownego wyboru Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko prezesa. – Kongres przypominał akademię z czasów PRL. Wszyscy klaskali i cieszyli się, ale te uśmiechy były jakieś sztuczne. Z kolei Jarosław Kaczyński mówiąc o plażach Egiptu i Tunezji sprawiał wrażenie, jakby nie miał kontaktu z rzeczywistością – komentuje w rozmowie z Wirtualną Polską dr Norbert Maliszewski, psycholog społeczny, specjalista ds. marketingu politycznego. Co dalej z PiS? Czy partia przeżywa kryzys?

Joanna Stanisławska: Podczas weekendowego kongresu PiS w Poznaniu Jarosław Kaczyński po raz kolejny został wybrany na stanowisko prezesa PiS. 999 delegatów głosowało za jego kandydaturą, przy 51 głosach sprzeciwu i 14 wstrzymujących się. Zapowiedział, że w nowej kadencji będzie „troszkę inny”. Czy to „troszkę” wystarczy, by zapewnić jego partii wyborcze zwycięstwo?
Dr Norbert Maliszewski: – Dla Prawa i Sprawiedliwości to był kongres ostatniej szansy. Partia Jarosława Kaczyńskiego miała trzy okazje na zmianę swojego wizerunku i poprawę notowań: pierwsza była związana z globalnym kryzysem i jego skutkami w Polsce, partia znajdująca się w opozycji naturalnie powinna zyskiwać więcej punktów, druga dotyczyła zmiany preferencji wyborców na bardziej prawicowe, trzecią, największą szansą była afera hazardowa. PiS wszystkie je zmarnował. Z jego strony nie pojawił się żaden nowy pomysł na zmianę i wyjście z kryzysu, w którym ta partia tkwi od dawna. Jeśli prezes będzie „troszkę inny”, to bardzo mało, gdyż potrzebna jest totalna metamorfoza.

Przekaz, jaki najsilniej przebił się do mediów z kongresu to słowa Jarosława Kaczyńskiego: „Plaże Egiptu, Tunezji są dzisiaj zaludnione przez Niemców, Francuzów, Anglików, po części też Rosjan i Czechów. Polaków tam niezbyt wielu. W 2020 roku muszą być tam miliony Polaków! Polacy muszą mieć prawo do wypoczynku”. Jak pan je ocenia? Dlaczego Jarosław Kaczyński wysyła Polaków do Egiptu i Tunezji?
- Jarosław Kaczyński mówiąc takie rzeczy jest anachroniczny, bo nie kojarzy, że to właśnie do Egiptu i Tunezji Polacy często wyjeżdżają na wakacje, że urlop w tych krajach często jest tańszy niż wyjazd krajowy. Prezes PiS sprawia wrażenie, jakby nie miał kontaktu z rzeczywistością, bo obiektem marzeń Polaków są przecież inne rzeczy, jak np. znalezienie miejsca dla ich dzieci w przedszkolu, lepiej płatna praca. Jarosław Kaczyński nie ufa marketingowi, a tutaj przydałoby się go trochę, by lepiej zrozumieć wyborców. W 2005 r. Kaczyński wyczuł nastroje panujące wśród Polaków, wiedział, że po aferze Rywina pragną państwa bardziej solidarnego i moralnego. Teraz zatracił tę umiejętność. Stara się pokazać, iż PiS jest alternatywą dla rządów Tuska i lepiej będzie troszczyć się o zasobność ich portfeli. Kaczyński próbuje obiecywać to, co niegdyś Donald Tusk, tyle, że mniej perswazyjnie. Odświeża słynną „drugą Irlandię nad Wisłą”, obiecując nie wiadomo dlaczego plaże Egiptu i Tunezji jako wyraz dobrobytu, przedmiot marzeń Polaków.
Pozdrawiam Wszystkich
Archiwum X
Pokrewne posty:




Fajnie to wyglada Doda taka wysoka a Kaczynski taki maly i “chyba caly zesztywnial”. Szkoda chlopa tak chcial leciec do Rosji i polecial na zawsze
[Translate]