Trzebiatów Biedronka
Biedronka – sieć sklepów dyskontowych należących do spółki akcyjnej Jeronimo Martins Dystrybucja, której właścicielem jest portugalskiekonsorcjum Jerónimo Martins.
Pracę w Biedronce co niektorzy przypłacili zdrowiem.

Danuta Szewczyk zarabiała 560 zł na stanowisku kasjer-sprzedawca. Zatrudniona była na pół etatu – powinna pracować 4 godziny dziennie. Spędzała w sklepie nawet po 14 godzin. Za nadgodziny nie otrzymywała zapłaty. Musiała też rozładowywać towar.
- Byłam, tak jak wszyscy, zastraszana i słyszałam, że jeśli nie przyjdę, załatwią mnie tak, że nikt nie da mi pracy – wspomina kobieta. – Wiedziałam, że nie mogę tej pracy stracić, bo gdzie znajdę następną? 25 kwietnia 2003 roku podczas mycia podłogi uderzyła plecami o przedłużony blat kasy. Uderzenie spowodowało pęknięcie dysku i ucisk sąsiednich nerwów. W ciągu kilku miesięcy zdeformowany dysk uszkodził dwa następne.
Danucie Szewczyk przyznano trzecią grupę inwalidzką, bez prawa do zasiłku. ZUS orzekł, że jest zdolna do pracy.
Będą domagać się rent
Z powodu zwyrodnień kręgosłupa drętwieją jej nogi. Nie może stać ani pozostawać dłuższy czas w jednej pozycji. Żyje z ciągłym bólem. Ją i córki (maturzystkę i gimnazjalistkę) utrzymuje mąż Zbigniew (41 l.) – górnik. Zarabia 1200 zł, z tego 100 zł. miesięcznie wydają na leki dla pani Danuty.
Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Biedronkę z Olsztyna wzięło w obronę Danutę Szewczyk. Będzie domagać się od Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciela sieci sklepów Biedronka, rent dla niej i innych poszkodowanych pracowników. Prawnicy sami także chcą walczyć w sądach pracy o odszkodowania i renty wyrównawcze.
Niech płacą za wyzysk
- Dlaczego my wszyscy, podatnicy, mamy płacić za utratę zdrowia pracowników Biedronki? Koszty społeczne wykorzystywania ludzi w pracy są bardzo wielkie. Niech płaci firma, której sposoby działania doprowadziły do utraty zdrowia – mówi Lech Obara (54 l.), olsztyński mecenas, który się zajmuje sprawami pokrzywdzonych przez Biedronkę.
Czas do domu, don Pedro!
Już czas, żeby portugalska firma Jeronimo Martins, właściciel Biedronki, odwołała dyrektora generalnego na Polskę – Pedro da Silvę. Firma łamie prawa pracownicze. A my nie damy się wykorzystywać!
“Super Express” zaprasza don Pedra, by powrócił do swojej pięknej Portugalii.
Pedro da Silva, boa viagen! Czyli po polsku: życzymy przyjemnej podróży.
Ktos z rzadu dostal wysokie lapowki , zeby ten tyskont spozywczy mogl funkcjonowac w Polsce ponad prawem.
Zezwolenia na budowe coraz to nowszych supermarketow spowodowalo “zabicie” lokalnej przedsiebiorczosci.
Lokalne sklepiki musialy zbankrutowac.Supermarkety sprowadzaja tania tandete z obcych krajow.Lokalna produkcja bankrutuje na wskutek braku odbiorcow towarow.
Wiecej supermarketow – to wiecej bezrobocia w Polsce !
Kolejne rzady braly lapowki za zezwolenia budowy nowych marketow.
Brawo panowie politycy,wykonczcie ten kraj !
Ciekawe za co Wasze dzieci beda zyly ?
Lapowki sie szybko skoncza.
Niedlugo juz nie bedzie za co brac lapowek-bo juz wszystko sprzedacie !
Pozdrawiam Wszystkich
Archiwum X


Ktos powinien zrobic porzadek z tym ! Dlaczego rzad sie tylko temu przyglada ? Tam ludzie naprawde ciezko pracuja za gowniane pieniadze i sa ponizani na kazdym kroku ! Biedronka precz z calej Polski do Portugalii wynocha ! Moja kolezanka tam pracowala trzy miesiace za najnizsza krajowa , przychodzila do domu i plakala tak ciezko bylo.
[Translate]
TAkie markety rozwalily wiekszosc malych sklepikow . Moj tata zbankrutowal bo Biedronka miala taniej ! Gdy juz tata sklep zlikwidowal Biedronka podniosla ceny spowrotem do gory ! A ludzie tam musza pracowac za grosze bo jesc przeciez trzeba !
[Translate]