Żabka Polska SA

Pracownicy sieci “Żabka” nakłaniali ajentów do fałszowania podpisów na wekslach, które potem sieć wykorzystała przeciwko sklepikarzom w sądzie. Prokuratura skierowała przeciwko nim pierwsze akty oskarżenia do sądu.

zabka

To zwrot w głośnej w całym kraju sprawie. Oskarżona to Jolanta B. ówczesna główna specjalistka ds. kadr i płac w sieci “Żabka”, oraz Barbara M. wtedy główny specjalista ds. rekrutacji w Żabce. Ich sprawy krakowska prokuratura przekazała już do sądu. To pierwsze oskarżone osoby z “Żabki”. Śledczy przed sądem postawili również Jacka Sz. ówczesnego współpracownika sieci, który pełnił rolę tzw. opiekuna sklepów (dziś pracuje w jednym ze starostw powiatowych).

Najpierw weksel

O sprawie “Żabki” głośno zrobiło się dwa lata temu. Chodzi o śledztwo prowadzone przez krakowskich prokuratorów, którzy tropią czy pracownicy sieci między 2000 r. a 2002 nie wyłudzali pieniędzy od ajentów prowadzących sklepy sieci, wprowadzając ich wcześniej w błąd, co do warunków współpracy. W trakcie postępowania niektórzy ajenci opowiedzieli o nieznanym dotąd bulwersującym wątku: mieli być nakłonieni przez pracowników sieci do podpisania się za współmałżonków na czekach in blanco.

Podpisanie weksla było warunkiem przekazania ajentowi sklepu. Miał on zabezpieczyć ewentualne roszczenia sieci. Ajenci dostawali je do podpisu po szkoleniu organizowanym przez sieć. W jego trakcie – jak ustaliła krakowska prokuratura – informowano ich, że weksle mają być zabezpieczeniem roszczeń do 5 tysięcy złotych.

Nie ma podpisu nie ma pracy

Taki weksel dostała do podpisu ajentka Żabki z jednego z wielkopolskich miasteczek. Okazało się, że by dokument był ważny, nie wystarczy tylko jej podpis, ale na dokumencie musi go złożyć jeszcze jej mąż. Sieć wymagała tego od osób, które były w związkach małżeńskich. Tyle, że mąż kobiety odmówił. Ajentka pojechała z wekslem do siedziby “Żabki”. – Nie wiesz, co się robi w takiej sytuacji? – usłyszała od Jolanty B.

- Twierdziła, że nikt nie dowie się i nie będzie żadnych problemów – tłumaczyła w prokuraturze ajentka. Na wekslu podpisała się za męża.

Ajent z Warszawy zeznał, że do podpisania się za żonę nakłoniła go z kolei zaraz po szkoleniu Barbara M.

Krzysztof O. starający się o ajencję w innym wielkopolskim mieście był skonfliktowany z żoną i nie mógł liczyć na jej podpis. Od opiekuna sklepu usłyszał, że jak nie podpisze się za nią, nie będzie ajentem, a jego rodzina straci pracę. Zdesperowany nakreślił autograf żony na wekslu. Gdy rozstał się z “Żabką”, sieć skierowała weksel do egzekucji, bo według niej dług ajenta wynosił 39 tysięcy złotych. Na podstawie dokumentu sąd wydał nakaz zapłaty. Krzysztof O. przegrał wszystkie procesy w sądzie. “Żabka” poszła z nim na ugodę, gdy wpłacił 30 tysięcy złotych.

Ale od innych ajentów, którzy podrobili podpisy na wekslach sieć na podstawie tych czeków żądała 150 czy nawet ponad 170 tysięcy złotych. I tu sprawy trafiały do sądów.

“Żabka” zaprzecza

Rzecznik “Żabki”, gdy “Gazeta” napisała dwa lata temu o podejrzeniach, że pracownicy sieci mogli nakłaniać ajentów do fałszowania podpisów na wekslach, kategorycznie wówczas zaprzeczał: – Weksle stanowią istotne zabezpieczenie interesów naszej firmy, więc byłoby nie tylko sprzeczne z prawem, ale także zdrowym rozsądkiem, gdybyśmy akceptowali, czy wręcz inspirowali, zachowania, które godzą w ich wartość.

Zaprzeczała także w rozmowie z “Gazetą” Jolanta B.: – To kłamstwo i bzdura. Nigdy nikogo nie namawiałam do takich rzeczy! – mówiła nam wtedy. Do winy nie przyznała się też w krakowskiej prokuraturze. Zarzutom zaprzeczyła podczas przesłuchań także Barbara M. oraz Jacek Sz.

Prokuratura twierdzi jednak, że konfrontowała oskarżonych z ajentami. Ci ostatni potwierdzili swoje zeznania.

Ale na tym nie koniec. Jak powiedziała nam rzecznik krakowskiej prokuratury Bogusława Marcinkowska, pod zarzutami o podżeganie do fałszowania podpisów na wekslach pozostaje jeszcze dwóch innych członków kadry kierowniczej “Żabki” oraz jeden z członków ówczesnego zarządu firmy.

Tymczasem zanim zapadną wyroki w procesach oskarżonych pracowników “Żabki” dużo wcześniej usłyszeli je sami ajenci. Już w zeszłym roku kilkoro z nich stanęło przed sądem za fałszowanie podpisów na wekslach. Dostali kary więzienia w zawieszeniu. Bogusława Marcinkowska informuje jednak,, że wobec ajentów wystąpiono o nadzwyczajne złagodzenie kary.

Czycli reka reke myje :)

Jestem ciekaw ile rzad dostal lapowki za zezwolenie na budowe sieci supermarketow typu   Żabka , Biedronka , Tesco itp?

Czy warto bylo zniszczyc lokalnych sklepikarzy i wyslac ich na bezrobocie?

Pokaze to nam czas.

Pozdrawiam Wszystkich

Archiwum X


Pokrewne posty:

  1. Jak zjesc za darmo w luksusowej restauracji??

Napisz co o tym myslisz

Wasze Darmowe Blogi***** 6 ***** start4u *****Escorts1*****